Jak mieć dystans do siebie - moja historia
Dystans do siebie.. Co to takiego... No tak, jeszcze kilka miesięcy temu nie znałam tego pojęcia. Przejmowałam się każdym prostym dokuczliwym słowem, zdaniem czy gestem. Brakowało czegoś w moim życiu. Czegoś co pozwoliłoby mi zasnąć spokojnie nie przejmując się jakimiś błahostkami.
I oto nadeszła nowa epoka w moim życiu.........
EPOKA TAK ZWANEGO 'WYJEBANIA NA WSZYSTKO'
Ale chwila.. Jak to się stało? Czy nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęłam mieć na wszystko wyjebane? Hmmm, po części możliwe, że tak było...
No to zacznijmy od początku : (pomoże nam tu oś czasu)
---Era przejmowania się nieistotnymi rzeczami-----MAGICZNY MOMENT---Epoka wyjebania---->
1) Era przejmowania się nieistotnymi rzeczami
Trwała od początku mojego życia aż do zimy 2017, do tego magicznego momentu. Czym się charakteryzowała? Było mi po prostu cholernie ciężko. No bo jak może być nam łatwo, jeśli każda najmniejsza uwaga sprawia nam ból. Kiedy myślimy o tym wszystkim, płaczemy, nie możemy znieść tej ogromnej presji.. To po prostu jest nie do zniesienia. Ale co zrobić - niektórym dystans nie przychodzi tak łatwo, od razu. [W tym momencie wspomnę może czym konkretnie tak bardzo się przejmowałam. Były to uwagi dotyczące mojej nadwagi. Tak wiem, zrymowało się.]
2) MAGICZNY MOMENT
Dlaczego magiczny? Co w nim specjalnego? Dlatego, że stało to się zupełnie niespodziewanie i nawet nie wiem do końca dlaczego właśnie od tego momentu przestałam się wszystkim przejmować.
No dobra, czas rozwiać wszystkie wątpliwości : CO TAKIEGO SIĘ STAŁO?
Przyjechałam do rodziny po dosyć długim czasie nieobecności. Co wiąże się z takimi spotkaniami? Oczywiście OCENIANIE. Ocenianie wyglądu zewnętrznego. Moja ciocia i babcia zaczęły oglądać mnie, oceniać, stwierdziły, że włosy mam niby mięciutkie, ale jednak za cienkie, więc powinnam je ściąć na krótko, skomentowały moją wagę, powiedziały, że przydałoby mi się więcej ruchu i mniej słodyczy.. Szczerze mówiąc chciało mi się płakać. Ze złości i ze smutku. Nikt nie lubi być oceniany. I wtedy moja ciocia wypowiedziała pewne magiczne zdanie, które z resztą nie powinno w ogóle niczego zmieniać, powinnam w sumie jeszcze bardziej się obrazić, rozpłakać czy zrobić cokolwiek innego. Nie wiem dlaczego, to zmieniło tak wiele. Ciocia powiedziała do mojej babci, kiedy wstałam z krzesła : "Ale zobacz, jak wstanie to wcale nie jest taka gruba.." Mówiła to zupełnie szczerze. Wiedziałam, że intencje miała zupełnie dobre, ale wiedziałam też że wcale nie żartowała. Kiedy wróciłam do domu, opowiedziałam o tej sytuacji mojej mamie. I wtedy się stało.
3) EPOKA WYJEBANIA
Teraz dochodzimy do najlepszej części. Do skutków, wniosków. Kiedy opowiedziałam mojej mamie o tej sytuacji, przez którą było mi odrobinę przykro, po raz pierwszy poczułam dystans do samej siebie. Może dlatego, że wiedziałam, że moi bliscy mnie kochają taką jaka jestem i chcą dla mnie jak najlepiej. To wszystko brało się z czystej troski o mnie. Coś we mnie pękło i od tego momentu po prostu przestałam się przejmować. Życie stało się zupełnie inne, lepsze, piękniejsze. Teraz mogę się nim właściwie cieszyć. Czy to oznacza, że nie mam kompleksów, że mój wygląd mnie totalnie nie obchodzi? NIE. Ale nauczyłam radzić się z takimi sytuacjami. Nie są dla mnie zupełnie komfortowe, ale przestało mi być przykro. Przestały mnie dotykać, tak jak kiedyś. Kiedy ktoś mówi mi coś w stylu "Jesteś gruba" nie czerwienię się jak burak i nie zamykam się w sobie, ale odpowiadam "wiem, nie przeszkadza mi to". Nie jest to miłe, ale wiem, że przejmowanie się tym jest stratą czasu.
Jaki tak naprawdę jest więc przepis na dystans? Hmm, myślę, że warto się nad tym zastanowić i trochę poćwiczyć. Warto spróbować. Po prostu kiedy następnym razem będziecie w niekomfortowej sytuacji, przypomnijcie sobie, że to TY, że to TWOJE ciało i nie pozwól, aby ktoś Ciebie obrażał, robił ci krzywdę, bo to wszystko zależy od CIEBIE czy zrobi to na Tobie wrażenie, czy nie. Kiedy już naprawdę to zrozumiecie, to możecie być pewni, że żadna błahostka nie stanie Wam na przeszkodzie.
Love,
~W.
*Wulgarne słownictwo pojawiające się w tym poście miało na celu jedynie oddać jego prawdziwość i zapewnić, że wszystkie przemyślenia pochodziły z głębi mojego serducha. Dziękuję.
I oto nadeszła nowa epoka w moim życiu.........
EPOKA TAK ZWANEGO 'WYJEBANIA NA WSZYSTKO'
Ale chwila.. Jak to się stało? Czy nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęłam mieć na wszystko wyjebane? Hmmm, po części możliwe, że tak było...
No to zacznijmy od początku : (pomoże nam tu oś czasu)
---Era przejmowania się nieistotnymi rzeczami-----MAGICZNY MOMENT---Epoka wyjebania---->
1) Era przejmowania się nieistotnymi rzeczami
Trwała od początku mojego życia aż do zimy 2017, do tego magicznego momentu. Czym się charakteryzowała? Było mi po prostu cholernie ciężko. No bo jak może być nam łatwo, jeśli każda najmniejsza uwaga sprawia nam ból. Kiedy myślimy o tym wszystkim, płaczemy, nie możemy znieść tej ogromnej presji.. To po prostu jest nie do zniesienia. Ale co zrobić - niektórym dystans nie przychodzi tak łatwo, od razu. [W tym momencie wspomnę może czym konkretnie tak bardzo się przejmowałam. Były to uwagi dotyczące mojej nadwagi. Tak wiem, zrymowało się.]
2) MAGICZNY MOMENT
Dlaczego magiczny? Co w nim specjalnego? Dlatego, że stało to się zupełnie niespodziewanie i nawet nie wiem do końca dlaczego właśnie od tego momentu przestałam się wszystkim przejmować.
No dobra, czas rozwiać wszystkie wątpliwości : CO TAKIEGO SIĘ STAŁO?
Przyjechałam do rodziny po dosyć długim czasie nieobecności. Co wiąże się z takimi spotkaniami? Oczywiście OCENIANIE. Ocenianie wyglądu zewnętrznego. Moja ciocia i babcia zaczęły oglądać mnie, oceniać, stwierdziły, że włosy mam niby mięciutkie, ale jednak za cienkie, więc powinnam je ściąć na krótko, skomentowały moją wagę, powiedziały, że przydałoby mi się więcej ruchu i mniej słodyczy.. Szczerze mówiąc chciało mi się płakać. Ze złości i ze smutku. Nikt nie lubi być oceniany. I wtedy moja ciocia wypowiedziała pewne magiczne zdanie, które z resztą nie powinno w ogóle niczego zmieniać, powinnam w sumie jeszcze bardziej się obrazić, rozpłakać czy zrobić cokolwiek innego. Nie wiem dlaczego, to zmieniło tak wiele. Ciocia powiedziała do mojej babci, kiedy wstałam z krzesła : "Ale zobacz, jak wstanie to wcale nie jest taka gruba.." Mówiła to zupełnie szczerze. Wiedziałam, że intencje miała zupełnie dobre, ale wiedziałam też że wcale nie żartowała. Kiedy wróciłam do domu, opowiedziałam o tej sytuacji mojej mamie. I wtedy się stało.
3) EPOKA WYJEBANIA
Teraz dochodzimy do najlepszej części. Do skutków, wniosków. Kiedy opowiedziałam mojej mamie o tej sytuacji, przez którą było mi odrobinę przykro, po raz pierwszy poczułam dystans do samej siebie. Może dlatego, że wiedziałam, że moi bliscy mnie kochają taką jaka jestem i chcą dla mnie jak najlepiej. To wszystko brało się z czystej troski o mnie. Coś we mnie pękło i od tego momentu po prostu przestałam się przejmować. Życie stało się zupełnie inne, lepsze, piękniejsze. Teraz mogę się nim właściwie cieszyć. Czy to oznacza, że nie mam kompleksów, że mój wygląd mnie totalnie nie obchodzi? NIE. Ale nauczyłam radzić się z takimi sytuacjami. Nie są dla mnie zupełnie komfortowe, ale przestało mi być przykro. Przestały mnie dotykać, tak jak kiedyś. Kiedy ktoś mówi mi coś w stylu "Jesteś gruba" nie czerwienię się jak burak i nie zamykam się w sobie, ale odpowiadam "wiem, nie przeszkadza mi to". Nie jest to miłe, ale wiem, że przejmowanie się tym jest stratą czasu.
Jaki tak naprawdę jest więc przepis na dystans? Hmm, myślę, że warto się nad tym zastanowić i trochę poćwiczyć. Warto spróbować. Po prostu kiedy następnym razem będziecie w niekomfortowej sytuacji, przypomnijcie sobie, że to TY, że to TWOJE ciało i nie pozwól, aby ktoś Ciebie obrażał, robił ci krzywdę, bo to wszystko zależy od CIEBIE czy zrobi to na Tobie wrażenie, czy nie. Kiedy już naprawdę to zrozumiecie, to możecie być pewni, że żadna błahostka nie stanie Wam na przeszkodzie.
Love,
~W.
*Wulgarne słownictwo pojawiające się w tym poście miało na celu jedynie oddać jego prawdziwość i zapewnić, że wszystkie przemyślenia pochodziły z głębi mojego serducha. Dziękuję.
Komentarze
Prześlij komentarz