To co dzisiaj usłyszałam, naprawdę mną wstrząsnęło..
Może dlatego, że usłyszałam to od osoby, na której naprawdę mi zależy.
 Tak naprawdę.

Zapytałam go, dlaczego pociął się z zewnętrznej strony ręki, dlaczego nie zrobił tego tak jak pokazują to na filmach, od wewnętrznej strony. Przecież to miałoby większy sens, jeżeli naprawdę miał ochotę wtedy coś sobie zrobić. Powiedział coś, o czym nie miałam wcześniej pojęcia. Przeczytałem twoją wiadomość. Zrozumiałem, że mam dla kogo żyć, że jeżeli podciąłbym sobie żyły, to okropnie bym cię skrzywdził. W ostatniej chwili odwróciłem więc rękę.

Odpowiedziałam wtedy tylko "Naprawdę..?" Myślałam, że w ogóle nie przeczytał tej wiadomości. Oczywiście była to wiadomość ze szczerym wyznaniem. Dowiedziałam się wtedy, że narzeczona, kobieta jego życia go zdradza i z nim zerwała. Usłyszałam tylko jak rozmawia przez telefon z mamą. Słyszałam jego płacz, czułam jego cierpienie, mimo, że był tak daleko. Jedyne co mogłam zrobić to napisać prosto z serca jak bardzo mi na nim zależy. W momencie kiedy ją pisałam, czułam, że muszę się spieszyć, po prostu to CZUŁAM. Wysłałam ją we wszystkie możliwe miejsca, żeby tylko ją jak najszybciej odczytał. Dlatego też byłam tak bardzo zaskoczona, że rzeczywiście dotarła do niego w najbardziej odpowiednim momencie.

To było niesamowite.
Uczucie, że rzeczywiście to JA mu pomogłam, że to dzięki mnie wciąż żyje.
Żyje dla mnie, aż nauczy się żyć dla siebie.
To było tak niesamowite, bo to właśnie oznaczało, że jestem dla niego ważna.

Nie wiem szczerze mówiąc jak zakończyć te wszystkie myśli, ten odrobinę niespójny post...
Chyba po prostu się pożegnam.

W takim razie.. do zobaczenia.

Komentarze

Popularne posty